|
Blog > Komentarze do wpisu
Emocje poza ekranem, jedna czwarta szczeniaka i powrót Kijka
Dużo się dzieje wokół naszej ekstraklasy i w niej w ostatnich dniach. Pozwolę sobie na kilka(set) słów komentarza. Przede wszystkim dużo kontrowersji wywołał temat sędziowania w pierwszym meczu finału Dominet Bank Ekstraligi. Na youtube jest fajny filmik ukazujący sporo błędów sędziowskim na korzyść Turowa.
Pokazano ponad 20 sytuacji w których arbitrzy zdaniem autora się pomylili. Kilka jest naciąganych, ale i tak kilkanaście błędów to spooooro za dużo. Tym bardziej, że są wśród nich takie oczywiste jak kroki Kitzingera i rzut po czasie, kuriozalna sytuacja z możliwym technicznym dla Rodrigueza albo ewidentny faul Kelatiego przy trójce Gurovica. Oczywiście, filmik jest zrobiony tendencyjnie i osobiście nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, ani składania protestów i oficjalnego zwalania winy na gwizdki przez trenera Tomasa Pacesasa (bo to nic nie daje), ale...: - po pierwsze - jeśli ktoś twierdzi (niestety nie widziałem całego meczu, czekam na analizę Adroma), że było również sporo pomyłek w drugą stronę, to tym gorzej dla arbitrów. Taka ilość błędów to wg mnie nawet gorsza sytuacja niż jeden ewidentny kluczowy błąd sędziego Marcina Kowalskiego w półfinale - po drugie - jeśli błędy były głównie na korzyść Turowa, to jeszcze gorzej dla arbitrów, bo w oczywisty sposób wypaczyło końcowy wynik. Turów wygrał trzema punktami, a na tym filmie zyskał niesłusznie ich ponad 10, pomijając już, że mógł stracić przecież przez osobiste przy nieodgwizdanych faulach - po trzecie - jakiś czas temu szef sędziów Grzegorz Bachański raczył stwierdzić, że w tym sezonie żadnego meczu w ewidentny sposób błędy arbitrów nie wypaczyły. Można ironicznie zauważyć, że sędziowie chyba postanowili te braki nadrobić... Jeszcze taka uwaga odnośnie filmików na youtube. Ciekawe, że pojawiły się już w nocy z soboty na niedzielę, a pierwsza retransmisja meczu była w niedzielę rano. Wynika z tego, że autor miał dostęp do płyty DVD. Pytanie kto to mógł być? Albo ktoś związany z jednym z klubów, albo z Polsatem, albo ktoś związany z ligą. A może doszło do kradzieży?:) Interesujące... Drugi mecz TV4 już pokazała zamiast hitu pod tytułem "Czterej pancerni i pies" (swoją drogą to mogłaby być nazwa obowiązującego przepisu o jednym Polaku na parkiecie tyle, że od nowego sezonu trzebaby ją zmienić na "Trzej pancerni i dwa psy" lub co bardziej prawdopodobne na "Trzech pancernych, jeden pies i jedna czwarta szczeniaka"). Spotkanie nie było tak emocjonujące jak pierwsze, bo większość emocji rozegrała się poza anteną w przedmeczowej przepychance. Tej sytuacji nie widziałem, nie wiem kto zaczął, ale z relacji świadków - jest skandalem, że asystent trenera Turowa Boban Mitev brał czynny udział w tym zajściu. Trener i jego pomocnicy powinni studzić rozpalone głowy swoich koszykarzy, a okazało się, że najbardziej agresywny po stronie zgorzeleckiej był sobowtór Jozina z Bazin. Tak jak zachowanie Pape Sowa i Milana Gurovica jest naganne i po części śmieszne tak Mitev to kompletna żenada i skandal. Co się działo na boisku? Ano Thomas Kelati, David Logan i koledzy trafiali jak natchnieni i Prokom nic nie mógł z tym zrobić. Albo po prostu nie umiał. "Słynne" już przekazywane krycia przez obronę sopocian przy Loganie i Kelatim niewiele daje, ale też innego wyjścia nie ma - przeciskanie się przez zasłonę Slanina czy Gurovica daje otwartą pozycję dla któregoś ze zgorzeleckich strzelców. I tak źle i tak niedobrze. Mimo, że Prokom nie potrafi sobie poradzić w defensywie, to przecież w ataku ma snajperów o większej renomie niż duet rywali. Jak zagrali Donatas Slanina i Milan Gurović? Pierwszy w 9 minut miał 0 punktów, 5 fauli, a ostatni techniczny. Drugi trafił 2 z 9 rzutów z gry, w sumie 9 punktów w 21 minut. Jak tu liczyć na wygrane skoro dwaj liderzy zawodzą na całej linii? Ale nie, przepraszam, przecież zdenerwowali się przedmeczową przepychanką...:) W DBE grają już tylko cztery zespoły, ale sporo dzieje się także gdzie indziej. Liga ustaliła (to niemal pewne, chociaż jeszcze nie na 100%), że w nowym sezonie nadal będzie musiał grać jeden Polak przez całe 40 minut, a dodatkowo - uwaga - w drugiej kwarcie będzie musiał na boisku być zawodnik z rocznika 1986 lub młodszy (wspomniana jedna czwarta szczeniaka). Michał Pacuda kiedyś użył sformułowania "ktoś na rozum zaciągnął zasłonę", bardzo trafnego w tej sytuacji. Moim zdaniem to kompletnie poroniony pomysł. Może jeszcze (za Dimyczem z forum basketa) oznaczmy tych młodych jakąś opaską na ręce? Czy przez te dziesięć minut we wczesnej fazie widowiska stojąc większość czasu jako pionek na boisku nagle ktoś się wypromuje? Rozmawiałem z jednym z młodych zawodników, który teoretycznie mógłby na tym skorzystać, ale stwierdził: "To wszystko to pójście na skróty. Taniej niż zainwestować pieniądze w ośrodki szkoleniowe, w szkolenie trenerów i zawodników." I ma rację. Nie wiem czy ktoś w PLK naprawdę wierzy, że to da jakieś wielkie wyniki czy zachłysnął się przypadkiem Pawła Kikowskiego? Czy może to działania, żeby potem nikt nie mówił, że nic nie robią? Więcej dałoby np. gdyby kasa z licencji za obcokrajowców szła do OSSM-ów (domyślam się, że to nie jest takie proste), choćby w jakimś tam procencie. A jak już chcemy jakieś przepisy, minima to nie każmy Polakom grać. Każmy im być w składzie - niech będzie sześciu, w tym dwóch młodych. Jak ktoś się uprze, to będzie grał szóstką obcokrajowców. A co mógłby dać przepis o dwóch Polakach na parkiecie? Ano to np., że polski zawodnik z drużyny dołu tabeli o średniej punktowej około 10 punktów życzy sobie 30 tysięcy złotych za miesiąc gry! I nie jest to żaden wielki gracz - taki zwykły ligowiec. Jemu za złe wcale nie mam. Wyczuł popyt, sam bym tak zrobił, bo przecież jeśli ten przepis zostałby utrzymany, to pewnie ktoś by mu tyle dał... Na koniec jeszcze jedna kwestia - zaproszenia do ekstraklasy. PLK skierowała takowe do Politechniki Poznań, Widzewa Łódź i do Krakowa. Pomysł fajny, ale wykonanie znowu średnie. Co do pierwszej i ostatniej drużyny nie mam zastrzeżeń, o tyle Widzew to gruuuba przesada. Owszem, pracuje tam od niedawna Marcin Animucki, były pracownik PLK, ale miejsce w ekstraklasie dla klubu, który nie ma nawet sekcji koszykówki męskiej? Tylko dlatego, że nazwa jest nośna i znana? To może zaprośmy Górnik Zabrze, Ruch Chorzów i Szombierki Bytom? Co do Poznania - to już niemal pewne, że zagra w ekstraklasie i raczej pod nazwą Politechnika. Jakieś tam informacje o powrocie do nazwy Lech (co pierwszy zasugerował były trener Wojciech Krajewski) się pojawiały, ale to chyba jeszcze nie teraz. W przyszłości będzie to nieuniknione o czym dobrze wie Eugeniusz Kijewski (mój wywiad z nim w Przeglądzie Sportowym), bardzo prawdopodobny szkoleniowiec tej drużyny, a z jego wypowiedzi można wywnioskować, że chce w Poznaniu zostać parę lat i zbudować coś dużego. Jakby tak Ryszard Krauze chciał przenieść do Wielkopolski trochę pieniędzy to czemu nie? Ja jestem ciekaw jak będą wyglądały stosunki Politechniki z Atlasem Stalą Ostrów Wielkopolski, który rządzi w tym regionie i od 10 lat jest w krajowej czołówce - zaczynając od spraw sponsorskich (Browar Lech) po takie drobne jak terminy rozgrywania spotkań. W Poznaniu jest wieeelka "diaspora" ostrowska (sam jestem jej przedstawicielem), więc dogadanie się w ten sposób, że gdy Politechnika gra u siebie to Stal na wyjeździe albo gdy Stal w sobotę to Politechnika w niedzielę mogłoby część kibiców z Ostrowa przyciągnąć do hali Arena (bo jak rozumiem tam będzie grała Politechnika, a nie w małej halce na Krzesinach). To oczywiście pytania na później. Na razie czekamy na stuprocentowe decyzje Politechniki i Kijewskiego i informacje o budżecie. środa, 21 maja 2008, wojczyn
Komentarze
2008/05/21 18:16:08
Co do bijatyki - ja nie wiem kto zaczął i który zawodnik jest winny. Wiem tylko, że trener raczej nie powinien zachowywać się tak jak tutaj na początku w lewej części ekranu: www.youtube.com/watch?v=BrWBF5Qrm34
Co do pro-prokomowości - użyłem sformułowania " jeśli błędy były głównie na korzyść Turowa, to jeszcze gorzej dla arbitrów, bo w oczywisty sposób wypaczyło to końcowy wynik". Nie wiem też gdzie wyczytałaś o jakiejś zmowie arbitrów :)
Gość: kuba@zgorzelec.com, azi223.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/21 20:24:50
Szukacie dziury w całym. Nie sądzę, aby ten mecz dużo różnił się od pozostałych w sezonie ( no może rangą). Czas przyjąć, że koszykarska mapa Polski zmienia się z roku na rok. Być może Zgorzelec to zaścianek "prawdziwej" ligi, lecz udowodnił, że można zbudować zespół z perspektywami i osiągnięciami w koszykówce europejskiej. Głęboko wryte w pamięć mam krzyki kibiców Prokomu z zeszłego roku, że nie ma siły która w tym kraju pokona Sopot. Mam nadzieję, że się znalazła... Pozdrawiam ze Zgorzelca
Gość: andrej, 82.160.240.22*
2008/05/22 02:40:53
z tą kasą dla OSM-ów (czy OSSM-ów, późna pora, nie pamietam : ) to bym się jednak wstrzymał. W Stalowej Woli mamy jeden z ośrodków, najzdolniejsza młodzież z dwóch czy trzech województw niby... Trenują chłopaki rano, wieczorem i w nocy, i co? I w finale wojewódzkiej licealiady ta cudowna młodzież przegrywa - u siebie! - z chłopakami z II LO z Przemyśla. Choć gwizdanie takie, że Przemyśl kończy mecz bez trenera Puchalskiego (tak, tak... tego Puchalskiego - nie zdzierżył :))
2008/05/22 11:08:52
może większa kasa spowodowałaby lepszą selekcję i lepszych trenerów?:) a nawet jeśli ośrodek w Stalowej Woli jest słaby, to jednak te w Warszawie i Sopocie wydaje się, że robią nienajgorszą robotę...
Gość: lukam, auu136.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/22 19:39:26
Andrej
Wyniki osiagane w wieku juniorskim, czy młodszym nie powinny być głównym wyznacznikiem klasy danej szkoły basketu. Najważniejsze jest to, ilu spośród tych graczy zrobi karierę na poziomie seniora, pokazując dobre podstawy wyszkolenia wyniesione ze swojego "ośrodka macierzystego", który go wychował. Pomysł z grą "młodego" jest taką wariacją na temat "kwarty rezerwowych" (czyli 2 kwarty właśnie) w NBA. Kłopot w tym, że tam trenerzy po prostu mają taką taktykę, by w 2 odsłonie oszczędzać gwiazdy, a tutaj byłoby to wymuszone przepisem. Nie odrzucam tego w całości, bo ilość młodych graczy w naszej lidze drastycznie maleje, ale to razi sztucznością i może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego Już adrom wyliczył, że przepis o Polaku na parkiecie nie spowodował wzrostu liczby minut polskich graczy, więc cóż.. Jeśli chodzi o Poznań, to czekam na budżet i deklarację o grze w Arenie, bo tylko wówczas ten "transfer" Polibudy ma sens. Nie po to się zaprasza duże miasto,co w zamyśle ma podnieść prestiż DBE, by taki klub grał w obiekcie godnym 1 ligi..Co do Widzewa, to mam wielką nadzieję, że ktoś się pomylił i chciał zaprosić ŁKS. Taki błąd też obciąża, ale lepsze to, niż "wielbłąd" z Widzewem, który nie ma sekcji kosza, a jego sekcja pn właśnie ląduje w 3 lidze z powodu korupcji. Pogratulować takiego "zaproszenia"..
Gość: andrej, 82.160.240.22*
2008/05/22 22:22:45
Rzeczywiście, w młodszych kategoriach wiekowych nie możemy oceniać szkolenia tylko na podstawie wyników. Ale w OSM-ach grają przecież licealiści, chłopcy w wieku 17-19 lat! W tym wieku, w Europie, najzdolniejsi nie grają w żadnych OSM-ach, tylko trenują z drużynami ekstraligi, a co zdolniejsi dostają nawet kilkanaście czy dwadzieścia kilka minut gry w Eurolidze czy w Pucharze ULEB!
Dlatego właśnie ładowanie kasy w OSM-y jest dla mnie poronionym pomysłem... Nie mówiąc o tym, że to pomysł z minionej ekipy. Czy się pracuje, czy się leży, kasa z PZKosz-u się należy... Efektywniej byłoby rozdawać te pieniądze na zasadzie konkursów. I nie dawać ich szkołom, tylko UKS-om, realizującym programy klas koszykarskich, dbającym o właściwą selekcję, szkolącym dzieci w wieku 7-15 lat (bo wtedy tak naprawdę kształtuje się wszystkie umiejętności koszykarskie). Chłopak w wieku 16 lat ma już z reguły pewne nawyki, których nie da się wyplenić. Albo nie ma ich wcale, i nie sposób już ich go nauczyć... Kluczowe lata dla ogólnego rozwoju fizycznego to wiek 6-8 lat i 13-15 (w zależności od tego, jak długo rośniemy). W Hiszpanii czy we Włoszech w klubach koszykarskich istnieją szkółki dla 5-latków. A w Polsce przyjęło się, że szkolenie zaczynamy w wieku 10-11 lat. Nie ma nawet żadnych materiałów szkoleniowych dla prowadzących zajęcia koszykarskie z młodszymi... A są potrzebne, bo są pasjonaci, którzy już (śladem innych krajów) tworzą klasy koszykarskie w podstawówkach. W Przemyślu przebadano nawet wzrost rodziców i dziadków wszystkich chłopaków z rocznika 2000, by wybrać 25, którzy mają szansę urosnąć. Teraz chłopcy bawią się na WF-ie, przestawiając piłkę z miejsca w miejsce i nawet nie wiedzą, że ćwiczą pozycję obronną w koszykówce :)... Nie wiedzą, że ćwiczą instynkt do zbiórek i mnóstwo innych rzeczy. Cel? Mają wyrobić w sobie nawyki, które dla 12- czy 13-latka z Hiszpanii, krajów bałkańskich, Litwy są naturalne... Tego typu inicjatywy trzeba wspierać, a nie jakieś OSM-y, które i tak nie są w stanie przyciągnąć do siebie najzdolniejszych chłopaków z regionu (bo tak naprawdę niewiele oferują). 2008/05/22 23:04:14
Pełna zgoda co do szkolenia dzieciaków z Andriejem. Na podstawie własnych obserwacji widzę, że OSSM-y (przez dwa S) nie tyle szkolą, co nadrabiają brak szkolenia chłopaków w poprzednich latach (piszę tylko na podstawie Sopotu). Tam już trafiają 16-latkowie, którzy w 2-3 lata muszą nauczyć się tego, czego nikt ich nie nauczył wcześniej w rodzimych klubach.
Tak więc kasa na małe UKS-y - tak, ale OSSM-y na pewno też będą musiały istnieć, dopóki kluby nie przejmą ich roli (a że młody Amerykanin czy Bałkaniec zawsze będzie lepszy od młodego Polaka, to sobie na to poczekamy). Problem leży nie tyle w kasie, co w braku odpowiedniej liczby TRENERÓW.
Gość: andrej, 82.160.240.22*
2008/05/22 23:53:54
w Sopocie pewnie z kasą nie ma problemu, ale już na takim Podkarpaciu to jest naprawdę poważny problem... uwierzcie, w stosunkowo mocnych ośrodkach I ligi - w Rzeszowie, Łańcucie, Jarosławiu (teraz to już DBE), nie ma ani szkoleniowców, ani pieniędzy.
Więc może na początek zamiast koszykarzy, podszkolić trenerów? Zachęcić ich do pracy z dzieciakiami, wysyłając na konferencje, dostarczając materiały szkoleniowe? :) pozdrawiam! 2008/05/23 11:34:17
ja tylko rzuciłem tak przykładowo, żeby kasa szła do OSSM-ów, bo jakąś tam rolę spełniają nawet jeśli jest to nadrabianie braków jak tu kolega pisze... a poza tym OSSM jest finansowany z kasy centralnej i łatwiej przekazać pieniądze tam niż rozdawać po UKS-ach, co skończyłoby się pewnie zarzutami typu - "czemu ten dostał więcej, a ja mniej, a tamten w ogóle?"
Gość: lukam, aur149.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/23 14:38:13
Poza tym ważne są takie rozwiązania, w których uzwględnianoby pieniadze od kilku podmiotów, by nie było sytuacji typu "pzkosz dał Sopotowi, bo go Prokom sponsoruje". Kiedyś czytałem, że w Czechach jest tak, że ministerstwo sportu wraz z federacją wspiera kluby "produkujące"reprezentantów, czyli płaci im ekwiwalent za wyszkolenie chłopaka/dziewczyny - reprezentanta/tkę kraju w danej kategrii wiekowej. Warto się przyjrzeć takim pomysłom, zamiast jedynie wymuszać na klubach, by na rozkaz wpuszczały młodych graczy. Inna rzecz, że z własnej wloi nie chcą.. Trzeba oczywiście wprowadzić jasne kryteria "wychowanka" klubu, tak, by jakiś krezus nie poskupywał za grosze młodych chłopaków, a potem wystawiał rączke po kasę z centrali:-)
2008/05/23 17:15:45
eee - to tez jest niezbyt uczciwe - trener kadry u-16 czy u-18 czesto jest trenerem klubowym takze, a nawet jesli nie, to jego asystenci są...więc oczywiscie braliby sporo swoich :)
|
Po pierwsze: właśnie, bardzo ciekawa jest ta niemal profesjonalna kompilacja błędów i pomyłek sędziowskich dostępna na Youtube i już chyba w każdym miejscu w sieci. Nie tylko ja zauważyłam brak loga na materiale video, ktoś inny zauważył porę wgrania pierwszych filmików do internetu. Ten materiał na pewno nie jest wynikiem pracy zawiedzionego kibica Prokomu, który po obejrzeniu powtórki w okolicach 7:00 rano w niedziele postanowił wyłapać błędy arbitrów decydujące w jego przekonaniu o porażce Sopocian. Dlaczego ta sama uczynna osoba nie zrobiła mixu błędów sędziów na korzyść Prokomu - a że takie były to sobie dam łeb uciąć, bo byłam na tym meczu osobiście i też parę rzeczy rzuciło mi się w oczy. Oczywiście, bez materiału wideo nie jestem wiarygodna. Ja zatem także czekam na analizę adroma.
Dwa - bijatyka przed meczem. Znowu wychodzi na to, że wina leży wyłącznie po stronie Turowa, co jest nie prawdą, bo jak ktoś szuka pretekstu do zaczepki (Sow) to zawsze ją znajdzie. A Sow tego dnia, na kilkanaście minut przed meczem, wyglądał jak ktoś kogo roznosi od środka, kipiał wręcz agresją. To się po prostu musiało tak skończyć. Gdyby nie ta sytuacja z piłką, to pewnie ktoś wyłapałby od niego porządnie w trakcie meczu. Więc może dobrze, że skończyło się to tylko na czymś takim. Co do Bobana Miteva to ja sama byłam zszokowana jego zachowaniem. Nie widziałam jednak, aby uderzył kogoś butelką. Niemniej jednak chciał. Natomiast jeden z graczy Prokomu podobno brzydko go obraził. Zachowanie wszystkich najbardziej agresywnych powinno zostać ukarane jeszcze przed meczem, np. nakazem opuszczenia parkietu i spędzenia meczu w szatni. Nie wiem, czy komisarz i sędziowie uznali, że nic poważnego się nie stało, czy co?
Jeszcze jedno, twój wpis wygląda bardzo Pro-Prokomowo. Fajnie by było, gdybyś opinie swoje opierał na wersji zdarzeń obu stron, a nie tylko na utyskiwaniach Pacesasa i materiale dowodowym przygotowanym na zamówienie Prokomu. Czy fakt, że Filipovski i zawodnicy Turowa wypowiadali się w obu kwestiach w sposób oszczędny i lekceważący od razu stawia ich na pozycji głównych winowajców? Czy to,że Saso nie chciał komentować pracy sędziów oznacza, że był z nimi w zmowie? Jak można sugerować, że błędy w meczu były tylko na korzyść Turowa i że wypaczyły one wynik spotkania, nie znając sprawy i nie widząc meczu na własne oczy?