|
Blog > Komentarze do wpisu
Pomyliłem się, ale nie sam
Przyznaję się. Myliłem się. Napisałem przed szóstym spotkaniem finału DBE Prokom - Turów: "Jestem gotów się założyć, że tym razem Gurović zagra podobnie (o ile wcześniej komuś nie przywali - choć w to już nie wierzę) i możemy być świadkami kolejnego rekordu." Na szczęście nikt się nie założył, bo Serb był cieniem siebie z meczu numer 3 i mamy 3-3. O złocie zadecyduje siódmy pojedynek.
Na swoje usprawiedliwienie mogę napisać, że byli tacy co wieszczyli ponad 40 punktów Milana (pozdrawiam redaktora naczelnego jednej z koszykarskich stron internetowych, którego serdecznie szanuję i który wywróżył wynik 3-3 z przyczyn osobistych). Pomylił się również trener Tomas Pacesas. On równiez postawił na Gurovica i to w sposób zdecydowany. Słusznie napisał na forum basketa redaktor Kidd (nie wiem czy moge ujawniać personalia:)) z Trójmiasta, że na początku miało to sens i było zrozumiałe, ale skoro Serbowi wyraźnie nie szło, to trzeba było coś zmienić. Tylko 10 minut Krzysztofa Roszyka jest takim samym nieporozumieniem jak wcześniejsze siedzenie na ławce Hardinga Nany w ekipie przeciwnej (po 15 pkt w 4 kwarcie trzeciego meczu). Gurović był tego dnia po prostu nieskuteczny. 4/14 z gry to tylko liczby, a przecież niektóre jego rzuty były baaaardzo niecelne. Milan wyglądał tego dnia jakby wziął dużą dawkę środku na uspokojenie, żeby nie dać się prowokować do przepychanek. To zadziałało, bo nawet jak były spięcia to był daleko od nich, ale pojawił się też skutek uboczny - czyli chroniczny brak skuteczności. Typowa sytuacja "chciał a nie mógł". Ale nikt zapewne się nie zdziwi, jeśli w meczu numer 7 sytuacja się nagle zmieni. Tylko czy trener znowu mu zaufa? Bohaterami wczoraj byli Dragisa Drobnjak i przede wszystkim Andres Rodriguez. Ten drugi rozegrał chyba najlepsze spotkanie w sezonie i to parę dni po fatalnym występie w meczu numer 5 (0/6 z gry w tym trzy airballe z dystansu). W Sopocie Portorykańczyk trafił trzy "trójki", co jest jego wyrównanym rekordem w Polsce. W sumie takie mecze (licząc Puchar ULEB) zdarzały mu się przedtem siedem razy i sześć razy Turów zwyciężył. Jedyny wyjątek to ubiegłoroczny mecz we Wrocławiu, ale wtedy cała drużyna zdobył 53 punkty! Zerknąłem też w archiwa - grając w Olimpiji Ljubljana Rodriguez tylko raz (w Eurolidze przeciwko Montepaschi) miał trafione trzy trójki i jego ekipa wygrała. Czyli stwierdzenie "jeśli Rodriguez dorzuci trzy trójki, to Turów wygra" sprawdza się w rzeczywistości. Rodriguez oprócz tego w Hali 100lecia świetnie penetrował i nie bał się kończyć akcji w ten sposób (chociaż oczywiście zdarzały się typowe dla niego odrzucenia piłki na obwód będąc niemal sam na sam z obręczą). Trafił 6 z 12 osobistych co nie jest wynikiem oszałamiającym, ale akurat w końcówce nie pudłował, a poza tym patrząc na te rzuty cudem jest, że piłka tak często wpadała do kosza. Przeczytałem opinię, że za popisy Rodrigueza odpowiada Igor Milicić. Owszem Chorwat nie bronił oszałamiająco, ale akurat tego dnia "oddał" wszystko w ataku trafiając pięć razy z dystansu. Co prawda spudłował niepilnowany jakieś 90 sekund przed końcem, tyle, że chyba nie on miał oddawać decydujące rzuty w Prokomie? Odnośnie Drobnjaka chciałem napisać o jego "występie" na konferencji, ale jeden z komentatorów telewizyjnych mnie uprzedził, więc powtarzał po nim nie będę. Dodam tylko, że zdziwiła mnie wypowiedź Drobnjaka, że "gramy o to, o czym każdy z nas marzył od dziecka". Czyli, że od dziecka Kelati z Dragisą marzyli o mistrzostwie Polski? Sweet. Chyba trochę przesada:) Bohaterami w tym finale byli już kolejno David Logan, Thomas Kelati, Milan Gurović (minibohaterami Harding Nana i Marko Scekić), Simonas Serapinas z Donatasem Slaniną, Filip Dylewicz z Krzysztofem Roszykiem i Andres Rodriguez z Dragisą Drobnjakiem. Czyja kolej przyjdzie teraz? Jeśli ma to być nowa postać, to kto? Igor Milicić? On chyba miał swój supermecz właśnie w sobotę. Mustafa Shakur lub Iwo Kitzinger? Nie wierzę. Jovo Stanojević lub Pape Sow? Brzmi możliwie. Robert Witka? Nie w takim momencie i na pewno nie Tim Kisner. Chociaż...chyba nic nas już nie powinno zdziwić, bo seria jest niesamowita. Nic dziwnego, że w NBA czekają z rozpoczęciem finału na zakończenie naszego;-) niedziela, 01 czerwca 2008, wojczyn
Komentarze
Gość: andrzej, 212.76.37.21*
2008/06/01 23:35:33
swietny wpis panie Jakubie! Oby wiecej takich a kometarze beda wyrastaly jak bursztynowy swierzob spod ziemi!
Gość: zgolek, nat4.tomkow.pl
2008/06/02 17:30:02
Dodam tylko, że zdziwiła mnie wypowiedź Drobnjaka, że "gramy o to, o czym każdy z nas marzył od dziecka". Czyli, że od dziecka Kelati z Dragisą marzyli o mistrzostwie Polski? Sweet. Chyba trochę przesada:)
Dragisa miał na myśli zdobycie mistrzostwa - nie ważne czy będzie to mistrzostwo Polski czy jakiegoś innego kraju. W końcu po to się gra aby być najlepszym i nie uważam, ze to przesada. |