|
Blog > Komentarze do wpisu
Sparingowy przegląd ekstraklasy
Minął ponad tydzień od ostatniego wpisu. Trochę krążyłem w tym czasie po Polsce w trójkącie Warszawa-Poznań-Ostrów. Teraz wreszcie mogę spędzic w tym ostatnim mieście kilka dni, a dzisiaj "nabazgrac" trochę na blogu. Zacznę od spraw koszykarskich.
Kluby ekstraklasy w większości rozgrywają sparing za sparingiem. Są zespoły, których forma zadziwia, są takie, które zadziwiają nieregularnością, są takie, które są z formą "w lesie". W gronie tych pierwszych zdecydowanie jest Prokom Tr...upss Asseco Prokom z zadziwiającym Przemysławem Zamojskim. Lektura wyników mistrzów Polski na Litwie i suchych statystyk robi wrażenie. 22-latek był obok Davida Logana najlepszym strzelcem drużyny. Zabawne, że u nas zazwyczaj młodzi zawodnicy wybijają się przez przypadek - ktoś nie mógł zagrac i dostali szansę. Tak było w ostatnich latach głównie w ... reprezentacji Polski. Bartłomiej Wołoszyn, Adam Łapeta to przykłady z dwóch ostatnich lat. Teraz Zamojski wykorzystuje brak Daniela Ewinga i Aleksieja Nesovica, ale myślę, że i tak znajdą się dla niego minuty. Ewing, Nesovic, Logan i on jako czwarty. A i na pozycji niskiego skrzydłowego może się przydac. W końcu tam jest tylko Koko Archibong z Piotrem Szczotką. Ten ostatni na Euroligę to słabą opcja. Dodatkowo Zamojski jest numerem dwa wśród Polaków (po Filipie Dylewiczu) i numer jeden w roczniku 1986. W najbliższym sezonie będzie niewątpliwie na cenzurowanym po tym jak w Sopocie puścili kraj (konkretnie do Wałbrzycha) Adama Waczyńskiego. Tam 19-latek ma grac po 20-25 minut, tak przynajmniej chce. Ale przecież Zamojski może dostac kilkanaście w Sopocie. I kto wyjdzie na tym lepiej? Na plusie jest też AZS Koszalin. Co prawda ogrywał przeciwników z niższej półki niż rywale Prokomu (chociaż w sumie Ventspils, Budiwelnik Kijów i Alita Alytus mogą nie wytrzymac porównania z Basketem, Stalą i Górnikiem), ale robił to w niezłym stylu i to bez George'a Reese'a. To może byc czarny koń tego sezonu. Już w poprzednim byli wysoko, a ci, którzy byli przed nimi albo zniknęli z ligi (Polpak) albo są w rozsypce (Śląsk) albo słabo wypadają w sparingach (Stal). Czy AZS ma silniejszy skład? Steffon Bradford (słuszny komentarz, nie wiem co za chochlik mi tu Reese'a wpakował, przepraszam za błąd) za Christiana Burnsa, Javier Mojica (na zdjęciu) za Phila Gossa - krok do przodu. ![]() Wojciech Barycz za Mariusza Bacika - no nie wiem. Brandon Callahan za DJ Thompsona - to największa niewiadoma. Paweł Bogdan za Denisa Korszuka - może i Białorusin był lepszy, ale obaj i tak niewielki mają wpływ na cały zespół, a dla kibiców posiadanie miejscowego gracza w składzie to kolejny plus. O Turowie Zgorzelec ciężko cokolwiek napisac, poza tym, że jest w Słowenii i minimalnie uległ Albie Berlin oraz Heliosowi Domzale, a także rozgromił Zlatorog Lasko (ostatnio półfinał w Słowenii). Więcej wniosków na temat Turowa po turnieju w Ostrowie (18-20 września). Pozytywnie ocenic należy Anwil Włocławek i PBG Basket Poznań (a feeee - to odnośnie nazwy). Zespół z Kujaw był bezkonkurencyjny na Mazovia Cup i żałuję, że nie udało mi się zobaczyc go ani razu w akcji. Tylko z Polonią trochę się męczył. Beniaminek bez porażki w Słupsku. Sukcesem jest szczególnie pokonanie gospodarzy, którzy mierzą wysoko. Ale chyba na team Kijewskiego nie mieli odpowiedzi (10/31 za 3). Pierwsza piątka drużyny z Poznania jest bardzo silna - Davis, Szawarski, Brannen/McLean, Bigus i ... No i właśnie. Co z tym Joelem Jonesem-Camacho? Miał byc dzisiaj, ale nie przyleciał. Powodów nie podano. Kolejny termin to środa. Mam dziwne przeczucie, że z jego przyjadem będą problemy. A przecież reprezentant Portoryko miał byc podstawową "trójką" poznaniaków. Przypuścmy, że go nie ma i na pozycjach 2-3 zostają Szawarski, Grzegorz Radwan, Tomasz Smorawiński i Paweł Mowlik. Jeden pewniak, jeden przeciętniak i duet na poziomie I ligi. Krucho. Na koniec ligowego przeglądu o Polonii Warszawa. Ich nie można co prawda zaliczyc do grona "prawie gotowych na ligę", ale Czarne Koszule widziałem w akcji trzy razy i mogę o nich napisac najwięcej. W sparingach z Big Starem Tychy zagrały tak naprawdę dwie różne Polonie. Mike Ansley mówił, że w pierwszym meczu byli zmęczeni. W drugim najwyraźniej już nie, chociaż oba dzieliło tylko kilkanaście godzin. Tak czy siak - warszawianie w przegranym 79:84 spotkaniu wypadli katastrofalnie. Ta uwaga odnosi się szczególnie do środkowego Kevina Johnsona, którego grą byłem najbardziej zainteresowany (bo resztę koszykarzy - poza Dariuszem Aziewiczem - już widziałem w akcji). Kompletnie nie umiał znalezc sobie miejsca na parkiecie. Dziwne rzuty z półdystansu (dwa airballe!), w obronie ogrywany przez niejakiego Wojciecha Wojsza (chudy młodzieniec, który nigdy nie grał nawet w I lidze). Dzień później Polonia grała już znacznie skuteczniej wygrywając wysoko. Częściej trafiał Tommy Adams, udany w swoich typowych akcjach był Greg Harrington, podobnie z Ansleyem. Johnson tym razem jakoś potrafił odnaleźc się pod koszem, ale ogrywanie Pawła Zmarlaka i Damiana Kuliga to żadne wielkie osiągnięcie. A propos tego ostatniego - nie bardzo podobała mi się jego gra. Złe decyzje rzutowe, akcje na oślep pod kosz. Chyba jednak dobrze, że na ekstraklasę chce jeszcze rok poczekac. Zdecydowanie lepsze wrażenie robił Mirosław Frankowski. Ciagle znakomicie ułożona ręka. W pierwszym meczu chyba sześc "trójek" i 32 punkty. ![]() Trzeci raz Polonię oglądałem podczas drugiego dnia Mazovia Cup. Spotkanie z Norrkoping Dolphins było niesamowicie senne. Na obronę gospodarzy za bardzo narzekac nie można (rywal zresztą sam się "motał"), ale ofensywa - brrr. Gdy Adams trafił dwie "trójki" z rzędu, to praktycznie nie można było mu zabrac piłki. Oddał z osiem prób w kilka minut. Zresztą cała drużyna nie widziała innego pomysłu niż rzuty z dystansu. Do przerwy mieli skutecznośc 5/21! Po przerwie kilka wyprowadzonych kontraataków sprawiło, że Polonia odskoczyła. Nawet Johnson popisał się akcją 1-na-1 tyłem do kosza - czyli jednak umie. Momentami podkoszową parę Polonii tworzyli Mariusz Bacik i Ansley, w sumie mający 77 lat, a jednak ciągle im się chce. Chce się też Kamilu Łączyńskiego, który dał dobrą zmianę. Po kontuzji nie ma już śladu, a 19-latek ustawiał grę (i kolegów) jak rutyniarz. Oby problemy zdrowotne go omijały. Oby. poniedziałek, 08 września 2008, wojczyn
|