|
Blog > Komentarze do wpisu
Problemy PBG, urodzony za wcześnie i Jeff trenerem
Miałem napisać o wczorajszym meczu w Poznaniu i problemach PBG Basket, lecz będzie nie tylko o tym. Dzisiaj gruchnęła bowiem wieść o rewolucji w Koszalinie. Ale o tym za chwilę, mam nadzieję, że nieliczni czytelnicy nie obrażą się, jeśli wpis będzie ułożony chronologicznie, czyli najpierw o wczorajszej kolejce.
Zespół z Poznania bez zwycięstwa grał u siebie z niepokonaną Polpharmą Starogard Gdański. Mimo wcześniejszych wyników tych ekip liczyłem na gospodarzy. Na inaugurację we własnej hali powalczyli z Turowem Zgorzelec, więc teraz mogli pokusić się o zwycięstwo. Ale od pierwszych minut wyglądało to z ich strony tragicznie (ostatecznie 82:97). Główny problemy to pozycja rozgrywającego. Miah Davis ostatnio prawie nie trenował, miał kontuzję kostki i mięśnią dwugłowego. W tej drużynie najważniejsza rola "jedynki" to umiejętne godzenie interesów Szawarskiego i Jonesa z Brannenem, McLeanem i Bigusem. Zarówno Davisowi jak i jego zmiennikowi Marcinowi Fliegerowi wychodziło to kiepsko. I nie zmieni tego nawet 15 punktów tego ostatniego w czwartej kwarcie. Wynik był wtedy już rozstrzygnięty, a poza tym co z tego, że Flieger "nabił" sobie licznik punktowy w ataku, skoro w obronie robił proste błędy, a kilka razy miał problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy? Oczywiście, brawa za ambicję, ale nic poza tym. Może panaceum na problem trenera Eugeniusza Kijewskiego będzie nowy nabytek - David Bailey. Niezłe statystyki z NBDL (zaplecze NBA) - 15 punktów, 5.6 asysty, ale do teraz bez klubu. Ciekawe co robił latem? I ciekawe jaka będzie recepta "Kijka" na drugi problem PBG Basketu, czyli dziurawą obronę? Bo trzeci problem poznaniaków, czyli niska frekwencja (wczoraj jakieś 600 osób) może zostać załatwiony tylko w jeden sposób - zwycięstwami. Trwa dyskusja nad przepisem pod tytułem "rocznik 86 w drugiej kwarcie". Chcecie argument przeciwko? Piotr Dąbrowski. Facet, który urodził się półtora miesiąca za wcześnie naprawdę daje radę w Banku BPS Baskecie Kwidzyn. Wczoraj miał 14 punktów, 7 zbiórek, 4 asysty i 3 przechwyty przeciwko Atlasowi Stali. Tak się jakoś składa, że w zeszłym sezonie też miał przebłysk (13 zbiórek) przeciwko tej drużynie, ale nie zmienia to ogólnego pozytywnego obrazu tego koszykarza. Właśnie oglądam jednym okiem powtórkę wczorajszego spotkania (strasznie piknikowo jest w hali w Kwidzynie) i jako ciekawostka - końcówka trzeciej kwarty. Basket w dwie sekundy stracił praktycznie 5 punktów. Garner w - wydawało się, że ostatniej - akcji sam na sam z koszem dał się zablokować Vladanowi Jocovicowi, a w odpowiedzi Carlos Rivera trafił z 3/4 boiska. Tyle, że niewiele to zmieniło, bo gospodarze i tak wygrali (85:78). O - i jest druga ciekawa sytuacja, czyli przewinienie techniczne dla Andrzeja Kowalczyka, który podszedł do stolika sędziowskiego chyba wziąć czas. Ale co powiedział dokładnie oczywiście nie słyszeliśmy. I dochodzimy do dzisiejszej rewolucji w Koszalinie. Oczywiście przyczyn należy szukać we wczorajszej sensacyjnej porażce 84:85 u siebie ze Zniczem Jarosław. Wcześniej AZS zanotował trzy porażki, ale wszystkie na wyjeździe, a jako usprawiedliwienie można było podać problemy z rozgrywającymi. Teraz akademicy byli gospodarzami przeciwko kandydatowi do spadku, który wcześniej nie dał rady bardzo osłabionemu Śląskowi Wrocław u siebie. Pewna wygrana gospodarzy to była jedyna opcja. Stało się inaczej. A poza tym coś musiało stać się wewnątrz drużyny. Rozstania ze Steffonem Bradfordem w ogóle nie rozumiem (ponoć chce zagrać jeszcze w sobotę na pożegnanie), decyzję Dariusza Szczubiała o rezygnacji po części tak. To miała być rewelacja rozgrywek, a wyszedł na początku sezonu niezły klops. Tyle, że to zaledwie 1/7 rundy zasadniczej, do play-off daleko, rozgrywający (Igor Milicić) się znalazł i można było poczekać na lepszą formę zespołu. Co się stało, że Szczubiał nie chciał, pewnie się nie dowiemy. Jego następcą będzie Jeff Nordgaard. To dopiero sensacja. Autor polskiej wersji "The Shot" z pamiętnych wygranych finałów Anwilu w tym sezonie był cieniem samego siebie i zmierzał do poprawienia rekordu kolejnych niecelnych rzutów z gry autorstwa Romana Prawicy, który wynosi 31. Widać było, że coraz blizej mu do końca kariery, ale podobnie jak w zeszłym sezonie w przypadku Sebastiana Machowskiego i Kotwicy Kołobrzeg mało kto przypuszczał, że zostanie trenerem "z marszu". W sobotę Nordgaard będzie mógł poradzić się Niemca co robić, gdy się nagle zostaje trenerem. Ciekawe jak Jeff będzie dogadywał się z niedawnymi kumplami z parkietu. Z Georgem Reesem czy Grzegorzem Arabasem grał przecież w poprzednim sezonie. To na pewno nie będzie łatwa sytuacja. Jeśli idzie o wiedzę koszykarską to chyba nie można mu zarzucić braków. Jak będzie z przełożeniem tego na boisko? Szczubiał dawał dużo swobody swoim graczom. Czy Nordgaard podąży w jego ślady czy może będzie chciał to zmienić? Tymczasem na testach pojawił się kolejny rozgrywający Cliff Hawkins, zdrowieje Swanson, a po odejściu Bradforda bardziej potrzeba teraz podkoszowych. Jeśli ten ostatni w derbach z Kotwicą nie pojawi się na parkiecie, to do dyspozycji będą na pozycja 4-5 Reese, Oduok i Diduszko. Bilans 0-5 AZS-u bardzo prawdopodobny, ale co dalej? Na Koszalin będziemy w tym sezonie zwracać szczególną uwagę. czwartek, 09 października 2008, wojczyn
|