|
Blog > Komentarze do wpisu
PLK Cares, czyli Gale Koszykówki i co dalej?
Puck, Krosno, Pleszew, Biała Podlaska, Białogard - to lista miast, w których odbyła się już bądż odbędzie Gala Koszykówki organizowana przez PLK i PZKosz. Lista nie jest oczywiście zamknięta, tak samo otwarta jest kwestia, czy te widowiska coś dają. I czy to najlepszy (i jedyny) sposób na promocję Eurobasketu?
Ledwo nowy pomysł na rozpropagowanie informacji o mistrzostwach Europy w naszym kraju po całej Polsce wszedł w życie, a już doczekał się ostrej krytyk. Czy zasłużonej? Moim zdaniem niestety po części tak. Sama idea jest świetna, tyle, że zabrano się do jej realizacji w niefortunny sposób. To zresztą typowe dla koszykarskiej centrali - jeśli juz ktoś na Ciołka wymyśli coś fajnego, zasługującego na pochwały, to zaraz pojawia się jakiś niesmak. Takowym była tym razem sama otoczka pierwszego meczu promocyjnego w Pucku. Nie chodzi mi o samo widowisko, ale o to co działo się wokół spotkania. Nawet jeśli Prokom z Czarnymi wcześniej ustaliły przełożenie ligowego meczu, to wysyłanie w tych samym terminie na sparing wyglądało co najmniej zabawnie. Tym bardziej, że oba pomorskie zespoły chciały po prostu w ten weekend odpocząć przed ważnymi konfrontacjami w europejskich pucharach. PLK uważała inaczej, chociaż początkowo mecz przełożyła. Bo niby teraz każdy zespół, który ma wolny weekend zobowiazany jest do udziału w promocji Eurobasketu. To ciekawe dlaczego Stal 10 stycznia była w Ostrowie, a nie z Anwilem w Krośnie? Nie dziwię się, że Prokom zostawił kilku ważnych zawodników w domu. Czarni zrobili inaczej, ale ich wyjazd do Ventspils mimo wszystko był nieco mniej istotny niż wizyta Barcelony w Trójmieście. A może to nie był niesmak tylko celowy zabieg ligi? W końcu jakie media zainteresowałyby się spotkaniem w Pucku, gdyby nie cała sprawa z przekładaniem meczu ligowego? I dzięki temu akcja promocyjna zyskała rozgłos. Co prawda nie wszędzie pozytywny, ale ponoć "nieważne, jak o nas mówią, ważne, że w ogóle mówią". I może właśnie w ten sposób o możliwości sprowadzenia do siebie Polonii Warszawa dowiedzieli się w Białej Podlaskiej? Okej, koniec półironicznego akapitu i dość zajmowania się otoczką. Zastanówmy się co takie gale nam dają. Młode zawodniczki z klubów w Pucku i Krośnie miały okazje potrenować z koszykarzami, których oglądają w telewizji. Moze to będzie przykład trochę karkołomny, ale do mojej podstawówki przyszli kiedyś (przyjechali?) żużlowcy. Nie żadne gwiazdy, zwykli ligowy przeciętniacy. W sali gimnastycznej postawili dwa motory, odpowiedzieli na kilka pytań i rozdali mnóstwo autografów. Do dzisiaj gdzieś mam je zachowane. Takie spotkania dzieciom i nastolatkom bardzo zapadaja w pamięci. Dlatego właśnie oglądając NBA można zobaczyć reportaże z wizyt koszykarzy najlepszej ligi świata w ramach akcji NBA Cares. Ostatniej nocy np. pokazywano Larry'ego Hughesa z Chicago Bulls, który przyszedł do szkoły na lekcję informatyki z chłopcami w wieku - na oko - z 10 lat. Mały murzynek miał uśmiech od ucha do ucha albo i większy oglądając na monitorze zdjęcia z parkietów NBA pana stojącego obok niego. PLK bierze świetne wzory i dobrze, że w tym sezonie poszła w tym temacie dalej niz tylko pojedyncze wizyty podczas Meczu Gwiazd. W Pucku burmistrz był ponoć wniebowzięty. Obiecał, że wybuduje boisko do koszykówki. A nuż pojawi się tam jakiś talent? Przecież taki Krzysztof Roszyk jest z równie małego Bolesławca. Na meczu Prokom z Czarnymi było kilkaset osób, w Krośnie - ponad dwa tysiące. Tam skąd pochodzi lider I ligi teoretycznie koszykówki promować nie trzeba, lecz przynajmniej działacze dowiedzieli się, że są tam kibice dla których warto walczyć o awans. Dla większości w pomorskim mieście to jedna z niewielu - jeśli nie jedyna - możliwość zobaczenia w akcji zawodowych koszykarzy. Wielu dostało zapewne pamiątkowe koszulki, gadżety. Może ktoś z tej grupy wybierze się na pierwszą rundę ME do Gdańska? Sporo osób pewnie chętnie obejrzałoby spotkania Prokomu czy Czarnych w TV (o ile ma odpowiedni kanał) i kibicowałoby Przemysławowi Zamojskiemu podczas jego ewentualnych występów w kadrze. W Gdańsku Polaków jednak nie będzie, więc hala "sama" się nie zapełni. Trzeba szukać kibiców. Wiem, że w przypadku Pucka to trochę za późno, ale można w okolicach miast, gdzie Polska nie zagra (Gdańsk, Poznań, Warszawa) promować używając gwiazdy, które w danym miejscu się pojawią. Tu się troche rozmarzę, bo puszczanie podczas Gali na telebimach filmów z parkietów NBA z udziałem Dirka Nowitzkiego, Paua Gasola, Luola Denga może przekraczać możliwości finansowe związku. Szkoda, bo fragmenty meczów Lakers i Bulls ze stwierdzeniem "Chcecie zobaczyć tych kolesi na żywo? Zapraszamy na Torwar!" mogłoby mieć niezły efekt. W końcu NBA to najlepiej kojarząca się koszykarska "rzecz". Innym pomysłem mogłyby być wielkie banery w Warszawie i Gdańsku przedstawiające Gasola, Kirilenkę, Nowitzkiego, Denga, nawet Biedrinsa, Rudy'ego Fernandeza (kibicujmy mu podczas konkursu wsadów), Calderona (szkoda, że Parker i Bargnani zaplątali się w dodatkowe kwalifikacje). Z całym szacunkiem dla Filipa Dylewicza, ale ich zna u nas chyba nieco więcej osób. Nie jestem tylko pewien czy PZKosz miałby prawo do wykorzystania wizerunku wymienionych graczy. Jest ktoś mądrzejszy ode mnie w tej kwestii? Znając nasze władze to najpierw pojawiłby się plakat Nowitzkiego, a potem Niemiec żądałby pieniędzy, bo okazałoby się, że związek nie mógł koszykarzy Dallas Mavericks nigdzie wieszać. P.S. Ciekawe co ze Scottiem Pippenem i Charlesem Barkleyem, którzy mieli przyjechać do Polski. Mam nadzieję, że sprawa jest po cichu prowadzona dalej. [edit] Po imprezie w Pleszewie - fajne wydarzenie dla miejscowych kibiców, a szczególnie dzieci i młodzieży fajna, ale szkoda, że tak mało osób i trochę pustych miejsc na obiekcie mającym jakieś 400 osób pojemności. Ci którzy byli bawili się dobrze. Może resztę odstraszyło 10 złotych za bilet? piątek, 16 stycznia 2009, wojczyn
Komentarze
2009/01/18 15:54:34
"Trener reprezentacji Niemiec koszykarzy Dirk Bauermann nie traci nadziei, że w jego zespole w tegorocznych mistrzostwach Europy w Polsce (7-20 września) zagra gwiazdor NBA Dirk Nowitzki.
"Wiem, że Dirk chciał dłużej odpocząć po obecnym sezonie NBA, ale przecież mistrzostwa Europy są dopiero we wrześniu. W Ameryce wakacje zbliżać się będą ku końcowi, a Dirk zdąży nie tylko odpocząć, ale i solidnie się wynudzić. Jego występ w ME byłby znakomitym sygnałem dla młodych graczy, których będziemy stopniowo wprowadzać do kadry" - powiedział Dirk Bauermann." z PAPu jakieś czas temu w temacie Dirka... A co do drugiego akapitu - teraz też koszykarze w Poznaniu chodzą po szkołach i bardzo dobrze, bo Wójcika trzeba w tej kwestii wyciskac jak cytrynę. |
Ale na poważnie o promocji. Można oczywiście krytykować. Ja przypomnę podobną akcję z zeszłego roku, kiedy do poznańskich szkół przychodził Joe McNaull z pierwszoligowej wtedy Politechniki. Wtedy zrzędziłem, marudziłem i narzekałem. Otóż wczoraj, na własne oczy zobaczyłem grupę z jednego z odwiedzonych gimnazjów. Coś jest w tym, że osoby, które się miało na wyciągnięcie ręki przyciągają do hal i zostawiają w głowach coś, myślę, pozytywnego.