Countomat - licznik oraz statystyki webowe (Statystyki i Analiza danych, Wykresy, Licznik, Dane statystyczne)
Blog > Komentarze do wpisu
Dwudziestolatki po połówce
Znamy już wszystkich finalistów mistrzostw Polski juniorów starszych. Mnie w udziale przypadły strzępy - niestety - turnieju półfinałowego w Warszawie, a dokładnie dwa mecze: Polonia - Legia i Polonia - Korona. Wyniki i rankingi statystyczne po ostatnim dniu pod linkiem. Teraz krótko o wspomnianych spotkaniach.

Derby stolicy były ciekawe tylko przez kilkanaście minut. Legia zaczęła od 10:0, ale później słabła w oczach. Jeszcze po pierwszej kwarcie minimalnie prowadziła, lecz w drugiej Polonia zrobiła szybki odjazd i właściwie na tym emocje się zakończyły, a rozpoczęło się sukcesywne powiększanie przewagi. Legia nie mogła zwyciężyć mając właściwie tylko pięciu zawodników "do gry". Poloniści w tym spotkaniu mieli akurat dziewięciu. Największą przewagą Czarne Koszule dysponowały na pozycji rozgrywającego. Marcin Nowakowski w ekstraklasie grywa mniej więcej tyle samo co Rafał Holnicki-Szulc w II lidze. Biorąc pod uwagę tą różnicę ten drugi nie wypadł aż tak źle popisując się kilkoma ładnymi asystami. Ale i tak Nowakowski na tym poziomie rozgrywek wyglądał jak Tyus Edney w spotkaniu Turów - Anwil. Oprócz Rafała dwojga nazwisk legionistami do czegoś się nadającymi są Bartłomiej Piotrowski, Michał Wojtyński (obwodowi), Marcin Chojecki i Artur Grzejszczyk (podkoszowi). Najbardziej podobać może się Piotrowski - sprytna "dwójka" z niezłym rzutem, chyba jedyny gracz mogący nadać się wyżej niż na poziom II ligi. Jest też w Legii Kamil Trybański, brat Cezarego, ale wyszedł na ostatnie półtorej minuty, pobiegał i koniec. Ponoć średnio utalentowany, więc raczej nalezy go traktować jako ciekawostkę. I tyle o meczu Polonia - Legia (końcowy wynik 100:58).

Znacznie ciekawsze było spotkanie Polonii z Koroną i to mimo tego, że krakowianie mieli tego dnia właściwie dwóch i pół gracza, których można pochwalić. Ta połówka to skrzydłowy Mariusz Tyran, który kilka razy "ukąsił" rywala z dystansu. Zawiódł mnie Tomasz Kumiszcza, rzucający obrońca, który wcześniej w cwiercfinałach miał niesamowite statystyki - średnio 22 pkt, 4.7 zb, 4.3 as, 72% z gry i eval 25.7 przeciętnie (3 wśród wszystkich grup). W Warszawie nie wiedziec czemu grał kiepsko, a przeciwko Polonii katastrofalnie - tylko 3 pkt, 0/7 z gry i 4 asysty. Wynik ciągnęli więc Marek Szumełda-Krzycki i Wojciech Fraś. Kolejny (po Rafale H-Sz z Legii) rozgrywający dwojga nazwisk miał wiele perypetii od czasu, gdy rok temu widziałem go w koszulce Wisły podczas turnieju w Ostrowie. Trafił do Polonii 2011, zagrał w Warszawie z dwa mecze w II lidze, a potem po kłopotów zdrowotnych wrócił do Krakowa - dostał szansę gry w Koronie. I chyba z powodu tych problemów ten bardzo utalentowany gracz moim zdaniem poczynił niewielkie postępy - wrodzona inteligencja boiskowa, dobra obrona i niezły rzut z półdystansu to nadal jego główne atuty. Ma 18 lat, ciągle jest może się rozwijać. Z kolei Fraś to była najbardziej interesująca mnie postać weekendu. Średnio eval w ćwierćfinale powyżej 30, a wcześniej dużo dobrego grania w kadrach juniorskich. Krakowianin ma "na oko" nieco ponad 200 cm, jest szczupły i ruchliwy. Gdy Polonia broniła strefą niewiele mógł sobie poradzić, ale gdy przeszła na obronę "każdy swego" to Fraś zaczął powoli dominować. Jeśli dostawał piłkę dwa metry od kosza kończył praktycznie 80% takich sytuacji trafieniem. 1 na 1 zagrał może z dwa bardzo podobne manewry z pivotem i to bardzo skutecznie. Próbował akcji przodem zaczynając z 6-7 metra, ale rzut z półdystansu był znacznie niecelny. Ma duży dryg to zbiórek, chociaż tu należy brać pod uwagę, że - poza Bartłomiejem Bojko – nie miał godnego wzrostem rywala. Jak poradzi sobie, gdy stanie mu naprzeciw ktoś większych rozmiarów (już nawet nie w tegorocznych rozgrywkach juniorskich, lecz w przyszłości)? Na razie kiepsko to widzę, a przesunięcie Frasia na pozycji nr 4 raczej nie ma sensu. Ale chłopak ma na razie nieco ponad 18 lat i jeśli trafi w odpowiednie miejsce (Polonia 2011?) to może go nauczą lepiej rzucać (a może umie, lecz się boi?) i grać jako power forward. Jak na razie na bardziej wszechstronnego wygląda Jan Pawlak z Polonii (o którym już pisałem kilka razy), ale też ma kilka centrymetrów mniej i bardziej pasuje do roli niskiego skrzydłowego. A tam już rzucać trzeba.
środa, 25 lutego 2009, wojczyn