|
Blog > Komentarze do wpisu
Kotwica jak Stal?
Kotwica Kołobrzeg zdobyła Puchar Polski i za chwilę chce przystąpić do walki o finał play-off naszej ekstraklasy. Jest największą niespodzianką obecnego sezonu, a mi bardzo przypomina Stal Ostrów Wielkopolski z sezonu 1999/2000. Oba zespoły łączy jedna osoba - Tomasz Cielebąk.
Wtedy był niespełna 25-letnim zawodnikiem tuż po studiach w USA na uczelni Marist i wzmocnił zespół Andrzeja Kowalczyka w połowie rozgrywek. Teraz jest doświadczonym ligowcem, który wreszcietrafił w miejsce, w którym może ponownie walczyć o najwyższe cele. W międzyczasie zdobył ze Śląskiem Wrocław mistrzostwo w 2001 roku, grał w Legii Warszawa, Czarnych Słupsk, Polpharmie Starogard Gdański. W końcu stał się Czarodziejem z Wydm. Cielebąk nie jest w drużynie Sebastiana Machowskiego pierwszoplanową postacią i tak samo było dziewięć lat temu. Wtedy trzon Stalówki tworzyła żelazna szóstka - Zoran Sretenović (trzykrotny klubowy mistrz Europy, profesor przy którym Tyus Edney jest pikusiem), Jerry Hester (wszechstronny amerykański obrońca, który sprawdzał się jednak tylko w Ostrowie), Krzysztof Sidor (ówczesny reprezentant Polski), Dejan Miskovic (serbska trójko-czwórka, o której słuch potem zaginął), Dariusz Parzeński (pięciokrotny mistrz Polski ze Śląskiem i Mazowszanką, ciągle grajacy w II lidze w Pleszewie) i Jarrod Gee (leworęczny undersized środkowy). Drobne wsparcie dawali Dima Czeczuro i Maciej Świątek. Jednym z podobnych elementów Stali 2000 i Kotwicy 2009 jest brak zmian w trakcie sezonu. W Kołobrzegu nie było ani jednej. W Ostrowie - doszedł tylko Cielebąk, a Sidor zastąpił w listopadzie Grzegorza Mordzaka. Niestety i wtedy i teraz nie brakowało kłopotów finansowych. W przypadku Stali nie były aż tak wielkie jak w Kotwicy (a może po prostu nie mówiono o tym wprost, a żaden z zawodników nie miał bloga), lecz w kolejnych latach problemy stały się baaardzo dokuczliwe. I to mimo tego, że Stal - w dziwnych okolicznościach - zrezygnowała przed kolejnym sezonem 2001/2002 z udziału w europejskich pucharach. Chęć posiadania coraz silniejszej ekipy zaprowadziła w ślepą uliczkę z napisem "brak kasy". Ciekawe jak się uporają z tym w Kołobrzegu? Czy latem będą budować na kredyt, bo "sponsor przecież się w końcu znajdzie"? W Stali mieli twardy orzech do zgryzienia także dlatego, bo drużyna awansowała wtedy do półfinału, a premie przewidziane za taki wynik były bardzo duże. Za duże jak na możliwości budżetu. W Kotwicy ponoć premie są gwarantowane, a pieniądze na ten cel odłożone. Stal w 2000 roku podobnie jak Kotwica teraz celowała w Puchar Polski - wtedy z prawdziwego zdarzenia, rozgrywany z fazą grupową i ćwierćfinałami. Nie udało się go wygrać po jednopunktowej porażce z (jeszcze wtedy nie Prokomem) Treflem w półfinale we Wrocławiu, który później wywalczył to trofeum. Zresztą była to pierwsza zdobycz poprzedzająca serię tytułów mistrzowskich w Sopocie. Teraz Kotwica trafiła także na zespół z Trójmiasta, a Cielebąk pomścił porażkę sprzed dziewięciu lat. Na tym podobieństwa się nie kończą. Stal do play-off startowała z miejsca w pierwszej czwórce trafiająć w ćwierćfinale na Czarnych Słupsk. To bardzo prawdopodobny rywal Kotwicy w tegorocznej rywalizacji o półfinał. W składzie słupszczan nie ma nikogo z tamtej drużyny, która najpierw wygrała jeden z meczów w Ostrowie, by potem przegrać dwa razy u siebie. Ciekawe ilu kibiców w hali Gryfia pamięta tamte spotkania? W półfinale i meczach o brązowy medal Stal była już jednak bez szans. Pojawiły się urazy, skład był za wąski, a bilans to sześć porażek ze Śląskiem Wrocław (Charles O'Bannon!) i Hoopem Pruszków (Ainars Bagatskis!). I to chyba obecną drużynę Kotwicy różni od tamtej Stali. Kołobrzeżanie w tym sezonie mogą nawiązać realną walkę o finał z Turowem Zgorzelec (jeśli taka para powstanie). Mają szeroki, wyrównany skład - dziewięć osób o bardzo zbliżonych umiejętnościach, mają znakomitego gracza z rocznika 1986 na drugą kwartę, mają świetnego trenera poliglotę panującego nad zespołem. W niedzielę po finale Pucharu kolega zapytał - "Co ma Turów czego nie ma Kotwica?" Padły dwie odpowiedzi "Edney" i "pieniądze". Kotwica ma Kevina Hamiltona, który jest świetnej formie. A pieniądze? No właśnie - jak długo zawodnicy będą chcieli grać za półdarmo? wtorek, 24 marca 2009, wojczyn
|